Zazdroszczę Ci. W każdej chwili możesz odejść ode mnie*. Zamkniesz stare drzwi i otworzysz nowe, a mnie zostawisz w przeciągu między nimi. Wywieje ze mnie wszystkie minuty, w których o Tobie bym nie pomyślał.

Mam poczucie, że się popsułem, że tam w środku wszystko przestało do siebie pasować. Jakby na świecie zaczęło brakować dla mnie miejsca.*

Mam chandrę, maleńkiego kaca i strasznie, strasznie chce mi się z tobą pogadać.*

Gdybyś tu jednak wróciła musiałbym Ci powiedzieć, że lubię Cię ze wszystkimi Twoimi wadami. Nawet wtedy, gdy w cudzym samochodzie słuchasz cudzego radia. I wtedy, gdy nie wiem, co sobie myślisz. Gdy słyszysz tupot na schodach i nie wiesz, że to ja.

Teraz sobie poleżę. Bez oczekiwań, lęków i nadziei, bo ciężko mi tu żyć.

Dwie godziny i trzydzieści trzy minuty już Cię tu nie ma. Samotność nie jest naturalnym stanem. Jestem poddenerwowany.

Chciałbym inaczej, choć możesz nazwać mnie marzycielem, ale to później, bo dziś mam jeszcze nadzieję o Tobie.

Dlaczego leżenie w łóżku wprowadza w człowieku takie zamieszanie? Przecież nie ma nic złego w tym, że z nadzieją kładę drugą poduszkę obok pierwszej.

Zbliża się trzecia godzina tęsknoty. Czas wszystko wyleczy. A za dzień – już się nie spotkamy.

_
* Jeremi Przybora
* Anna Świerczyńska
* Matthew Quick